W Ośrodek Dokumentacji Etnograficznej Powiat Wołomiński

Pisanki i plastyka obrzędowa, czyli jajko, które w naszej kulturze znaczyło znacznie więcej niż śniadanie

Zdobienie jaj to jeden z najstarszych zwyczajów, jakie przetrwały u nas do dziś, i sięga on w Polsce aż dziesiątego wieku. Przez cały ten czas jajko nie było tylko pokarmem, ale nosiło ze sobą znaczenie, którego nie da się sprowadzić do jednej rzeczy. W kulturze ludowej przypisywano mu moc magiczną, zwłaszcza gdy było poświęcone, i wierzono, że potrafi chronić oraz przynosić życie. Trzymanie pisanek w domu miało zapewnić pomyślność przez cały rok, a nie tylko przez świąteczny tydzień. To pokazuje, jak głęboko ten zwyczaj był wpleciony w codzienne myślenie ludzi, którzy żyli blisko przyrody i rytmu pór roku. My w Ośrodku dokumentujemy ten obyczaj, bo w powiecie wołomińskim jest on wciąż żywy, choć wielu jego znaczeń już się nie pamięta.

Dlaczego jajko miało taką moc

Symbolika jajka jest właściwie oczywista, kiedy się nad tym zastanowić, bo z pozornie martwej skorupki rodzi się nowe życie. Dla dawnych mieszkańców wsi było to naturalne skojarzenie z odradzaniem się przyrody na wiosnę, a potem z chrześcijańskim zmartwychwstaniem. Dlatego jajko trafiło do wielu obrzędów, nie tylko wielkanocnych, i pojawiało się przy różnych ważnych momentach życia. Zakopywano je w polu, żeby zapewnić urodzaj, kładziono w fundamentach, dawano w prezencie na znak sympatii. Wymiana pisanek między panną a kawalerem była nawet potwierdzeniem uczucia, więc jajko bywało też czymś w rodzaju miłosnego listu. Do dzisiaj kultywujemy zwyczaj dzielenia się poświęconym jajkiem podczas wielkanocnego śniadania, co jest chyba najtrwalszym śladem tej dawnej wiary.

Warto pamiętać, że nazwy tych ozdób nie są wcale przypadkowe i wiele o nich mówią. Pisanka to jajko zdobione woskiem i barwione, kraszanka to jajko jednolicie barwione bez wzoru, a jeszcze inne techniki dawały drapanki czy oklejanki. W różnych regionach Polski dominowały różne sposoby i różne wzory, więc po samym jajku dawało się czasem poznać, skąd pochodzi jego autorka. Na Mazowszu spotykało się zarówno proste kraszanki, jak i bardziej pracochłonne pisanki woskowe. Kolory nie były przypadkowe, bo pozyskiwano je z tego, co dawała natura, czyli z łupin cebuli, kory, kwiatów czy ziół. To sprawiało, że każda paleta była trochę inna i zależała od tego, co gospodyni miała pod ręką.

Metoda batikowa krok po kroku

W naszym Ośrodku szczególnie dużo uwagi poświęcamy metodzie batikowej, bo to ona daje najbardziej ozdobne pisanki. Polega ona na tym, że wzór nanosi się na skorupkę roztopionym woskiem, zanim jajko trafi do barwnika. Tam, gdzie leży wosk, kolor nie dochodzi do skorupki, więc po zdjęciu wosku w tym miejscu zostaje jaśniejszy ślad. Można ten proces powtarzać wielokrotnie, przechodząc od koloru jasnego do coraz ciemniejszego, i tak buduje się cały wzór warstwami. Do rysowania woskiem służy niewielkie narzędzie, dawniej najczęściej zwykła szpilka albo lejek z blaszki osadzony na patyczku. Wymaga to cierpliwości i pewnej ręki, bo raz położonego wosku nie da się już cofnąć, a błąd zostaje na jajku na zawsze. Właśnie dlatego dobra pisanka batikowa jest tak ceniona, bo widać w niej wprawę, którą zdobywa się latami.

Prowadziliśmy warsztaty zdobienia jaj metodą batikową w Galerii Przy Fabryczce, a poprowadziła je osoba, która zajmuje się plastyką obrzędową i uczy tego również w stołecznym muzeum etnograficznym. Na takich zajęciach najlepiej widać, jak trudna jest ta z pozoru prosta czynność i ile prób trzeba, żeby wzór wyszedł czysto. Uczestnicy zwykle zaczynają od prostych motywów, takich jak kreski, kropki i wężyki, a dopiero potem próbują bardziej złożonych układów. Ważne jest tempo, bo wosk szybko stygnie, a jajko trzeba obracać równo, żeby wzór się nie rozjechał. Uczymy też, jak przygotować jajko, żeby się nie zepsuło, i jak je opróżnić, jeśli ma przetrwać dłużej niż jedne święta. To wiedza praktyczna, której nie znajdzie się w książce, a która przechodziła kiedyś z rąk do rąk w każdym domu.

Najczęstsze błędy przy robieniu pisanek

Ludzie, którzy zabierają się za pisanki pierwszy raz, popełniają zwykle kilka tych samych błędów. Najczęstszy to nakładanie wosku, który jest za gorący albo za zimny, bo wtedy albo się rozlewa, albo nie chce trzymać na skorupce. Drugi błąd to barwienie brudnego lub tłustego jajka, przez co kolor kładzie się nierówno i miejscami w ogóle się nie chwyta. Zdarza się też, że ktoś używa zbyt agresywnych, sztucznych barwników i wtedy traci ten miękki, naturalny ton, który dają cebula czy zioła. Częstym problemem jest również pośpiech przy zdejmowaniu wosku, bo za mocne podgrzanie potrafi popękać skorupkę. No i wreszcie łatwo zapomnieć, że surowe jajko z czasem się zepsuje, więc jeśli pisanka ma zostać na dłużej, trzeba ją wcześniej wydmuchać. Kto o tym pamięta, ten uniknie rozczarowania, gdy piękna praca po tygodniu zaczyna nieprzyjemnie pachnieć.

Dlaczego warto to zachować

Można zapytać, po co dziś zawracać sobie głowę woskiem i cebulą, skoro w sklepie kupi się gotowe naklejki na jajka. Odpowiedź jest prosta, bo wraz z gotowcem znika cała wiedza i cały sens, który stał za tym obyczajem. Robiąc pisankę własnymi rękami, człowiek wchodzi w kontakt z czymś, co robiły przed nim całe pokolenia, i to jest wartość nie do kupienia. Poza tym każdy region miał swoje wzory, a jeśli przestaniemy je powtarzać, po prostu przepadną i nikt ich już nie odtworzy. Dlatego zbieramy dawne pisanki, zapisujemy motywy i uczymy techniki, żeby ta umiejętność nie urwała się na naszym pokoleniu. Jeśli chcecie zobaczyć, jak podobnie działamy przy innych domowych zwyczajach, zajrzyjcie do działu o makatkach kuchennych, do naszej gwary mazowieckiej oraz do opowieści o smakach nadbużańskich, bo wszystkie te tematy splatają się w jeden obraz dawnego życia w regionie.